...wiem, co mam do stracenia, i wiem, co mam do zyskania, decyzja nie trwa długo.
Mieczysław Karłowicz

sobota, 12 maja 2007

Rysowanie nartami Rysy na Rysach

W piąteko 21 ruszamy do Morskiego Oka, ok 23 logujemy się w Starym Schronisku, integracja z prowadzącymi schronisko, spanie. Sobota- na Rysy i zjazd Rysą do Czarnego Stawu pod Rysami. Powrót do Palenicy Białczańskiej fuksiarsko załatwioną okazją:) Ekipa: Kuba, Maciek, Irma, Bronek vel Wojtek, Kasia, Justa, Żaba vel Michał, Kuba J.

niedziela, 15 kwietnia 2007

Alpejska wyrypa - Gross Venediger

14 kwietnia wyjechaliśmy z Krakowa na lodowiec Molltaler w Karyntii. Korzystająz z tego, że będziemy w Wysokich Taurach, chcieliśmy zrobić ciekąwą turę w Grupie Venedigera. Po dojechaniu na miejsce (Flattach) robimy przepakowanie sprzętu potrzebnego w jutrzejszej turze. Robimy kanapki, pakujemy plecaki i kładziemy się spać - w końcu wstajemy bardzo wcześnie.
Pobudka o 5:00, szybkie śniadanko i już jedziemy w kierunku Venedigera. Po godzinie jazdy docieramy do Matreier Tauerhaus (1512 m n.p.m.). Tam zostawiamy samochód. Z parkingu idziemy początkowo asfaltem, później drogą szutrową. Mijamy po drodze dwie bardzo ładne osady pasterskie (Aussergschloess i Innergschloess).
W końcu, po przejściu ok 8 km, możemy przypiąć narty i rozpocząć mozolne podejście - bardzo długie i męczące podejście. Upał panujący w dolnej części podejścia dał się mocno we znaki. Dopiero gdy wyszliśmy ponad próg i odsłonił się widok na lodowiec i okoliczne szczyty, marsz zrobił się dużo przyjemniejszy. Im wyżej tym chłodniej - to kolejny plus zdobywania wysokości. Po drodze (w okolicy Alte Prager Hutte) zrobiliśmy sobie przerwę śniadaniową. Bardzo miło się tam siedziało :) Zjedliśmy po kotlecie, popili "Tigerkiem" i ruszyli w dalszą drogę. Widać już było schronisko Neue Prager Hutte, do którego zbliżaliśmy się bardzo powoli. W końcu udało się dotrzeć do schronu. Zrobiliśmy krótki odpoczynek, zakupili zgniłą wodę za 3 euro i poszli dalej.Podejście ze schroniska zajęło nam ok 4 godzin. Po drodze był czas na robienie fotek i odpoczynek.Pod szczytem, warunki śniegowe, a w zasadzie lodowe zmusiły nas do zdjęcia nart i ubrania raków (nie mieliśmy harszli). Bardzo emocjonujące były ostatnie metry przed szczytem - jest tam bardzo eksponowana grań. Z dwóch stron opada stromymi ścianami aż do lodowca.Na szcycie spędziliśmy sporo czasu robiąc zdjącia i odpoczywając. Jednak późna pora zmusiła nas do szybkiego opuszczenia góry. Czekał nas bardzo długi zjazd.

Do doliny zjezdzaliśmy ok 2 godzin. Odcinek ze szczytu do schroniska był rewelacyjny. Poniżej schroniska, roztopiony przez dzień śnieg, zmienił się w szreń łamliwą i jazda była koszmarem. Nie dało się skręcać, zjazd polegał na przemieszczaniu się w skos stoku po czym następował zwrot i znowy w skos stoku tylko że w przeciwnym kierunku.

Całość tury zajęła nam ok 14 godzin. Pokonaliśmy ok 2300 m deniwelacji i sporo kilometrów w poziomie.

Ekipa: Irma, Bronek i ja

Więcej fotek w MOJEJ GALERII

wtorek, 10 kwietnia 2007

Trening przed Alpami - Małołączniak

W połowie kwietnia planujemy wyjazd w alpy - na klepisko. Ale jak już będziemy w Alpach to szkoda by było nie zrobić alpejskiej skitury. Plan jest ambitny - Gross Venediger w jeden dzień.

W ramach przygotowań kondycyjnych postanowiliśmy zrobić ciekawą turę po Czerwonych Wierchach. Ruszyliśmy Doliną Małej Łąki i dalej przez Świstówkę i Kotliny na grzbiet Małołączniaka. Niestety pogoda załamała się i musieliśmy zrezygnować z planów (przejście przez Dolinkę Litworową i Mułową) i ze szczytu poszliśmy na Kopę Kondracką i zjechali przez Kondratową do Kuźnic.
Wycieczka ładna i fajnym terenie tylko przy kiepskiej widoczności i warunkach zimowych :)



Ekipa: Irma, Wojtek vel Bronek, Kubek i ja
Pokonaliśmy ponad 1300 m deniwelacji.

Foto w MOJEJ GALERII

niedziela, 1 kwietnia 2007

Gąsienicowy weekend

Dzień I

Kuźnice - Murowaniec - Zawrat - Przełęcz Schodki - Kozia Przełęcz - Murowaniec

Dzień II
Murowaniec - Pańszczycka Przełączka Wyżnia - Murowaniec - Kasprowy Wierch - Goryczkowa - Kuźnice

Spotkaliśmy się w Kuźnicach. Podejście do Murowańca przez Boczań szybko minęło mimo, że byliśmy solidnie obładowani. Udało się dostać pokój w Murowańcu więc szybko zrobiliśmy przepak i zostawili zbędne bety w pokoju. W planie mieliśmy przejście przez Zawtar, Schodki i Kozią. Plan udało się zrealizować :) Warunki były doskonałe.


Wieczorem wypiliśmy zasłużone piwo i zaplanowaliśmy kolejny dzień. Postanowiliśmy zjechać żlebem z Pańszczyckiej Przełączki Wyżniej.
Podejście na Przełączkę było długie i strome. Z góry widok był niesamowity, siedzieliśmy, robili zdjęcia, opalali się i czekali aż żleb zmiekknie :)
Sam zjazd był bardzo ładny. Dobry śnieg ułatwił zadanie. W Murowańcu wypiliśmy piwko w nagrodę, spakowali bety i.... poszli na Kasprowy - tak na dobicie :)



W wycieczce brali udział: Irma, Gosia, Paulina, Jaqubek, Kubek, Janusz, drugi Janusz (1 dzień) i ja. Pokonaliśmy każdego dnia ok 1300m deniwelacji i zaliczyli piękne zjazdy w świetnych warunkach.

Zdjęcia:

wtorek, 20 marca 2007

Skrajna-Karb-Kasprowy

Kasprowy Wierch - Skrajna Przełęcz - Karb - Murowaniec - Kasprowy Wierch - Goryczkowa - Kuźnice

Korzystając z miejscówek jakie zostały nieodebrane po firmowej imprezie, wyjechaliśmy na Kasprową Górę. Wielkim szczęściem udało nam się wyjechać ostatnim wagonikiem tego dnia bo tak strasznie wiało.
Z Kasprowego ruszyliśmy w kierunku Świnicy. Wiało strasznie. Po dojściu do Skrajnej Przełęczy postanowiliśmy zjechać na dół, a nie pochać się dalej na Świnicką Przełęcz.

Zjazd żlebem ze Skrajnej był bardzo przyjemny. Warunki śniegowe były doskonałe. Na dole zrobiliśmy sobie mały odpoczynek. Po przerwie podeszliśmy na Przełęcz Karb, gdzie mieliśmy kolejny postój. Z Karbu zjechaliśmy trudnym (ze względu na warunki śniegowe) żlebem nad Czarny Staw i dalej do Murowańca.


Po odpoczynku w Murowańcu zrobiliśmy jeszcze "dożynki" czyli podejście na Kasprowy. Po drodze mogliśmy zweryfikować naszą młodzieńczą kondycję - podchodziliśmy wspólnie ze starszym panem. Jeszcze na płaskim mogliśmy iść tym samym tempem co nieznajomy jednak jak się zrobiło stromiej to nieznajomy nie zmienił tempa tylko przestał gadać, a my zostaliśmy daleko z tyłu.

Podczas wycieczki pokonaliśmy ponad 1000m deniwelacji

Więcej zdjęć: MOJA GALERIA

niedziela, 4 lutego 2007

Pierwszy raz po bardzo długiej przerwie

No i się porobiło! Wyciągnęli mnie na tury. Narty pożyczyłem od ojca, buty z Tatratrade, reszta sprzętu była :)

Zrobiliśmy (Irma, Bronek, Andrzej i ja) tradycyjną trasę na pierwsze turowanie w sezonie - tzn. Kuźnice - Murowaniec - Kasprowy - Goryczkowa - Kuźnice. Fajnie było :))))



Kilka fotek jest w GALERII IRMY