Po lekturze "Gór" i artykułów Michała Kowalskiego wpadłem na pomysł wykonania kilku zjazdów w otoczeniu Mięguszowieckiej Doliny. Wstępnie planujemy zjazdy z Wysokiej do Smoczej Dolinki.
Opisy przedstawionych zjazdów znajdują się na stronie Miroslava.
Ciekawą propozycją jest również opisany przez Michała Kowalskiego w cyklu: "Zjazdy z wyższej półki" zjazd centralnym żlebem Wysokiej.
trudność: 5
maksymalne nachylenie stoku: 50 stopni
średnie nachylenie stoku: 45 stopni
deniwelacja zjazdu: 540 m
długość zjazdu: 885 m
czwartek, 1 maja 2008
A może tak Wysoka?
niedziela, 27 kwietnia 2008
Goły brzuszek Diablicy
Z Soliska zjechaliśmy ładnym, "rozgrzewkowym" żlebem do Doliny Młynickiej. Na stronie Miroslava Peťo jest opisany ten żleb jako A1 w grzbiecie Solisk. Miroslav opisuje go jako łatwy wariant żlebu z przełęczy pomiądzy Prednym Soliskom a Soliskovym hrbom. Żleb w dolnej części łączy się ze zjazdem A2. Jest stosunkowo prosty z nachyleniem 32 do 40 stopni i został wyceniony na Miroslavowe S2+/E1. Deniwelacja zjazdu wynosi ok 400 m, a najlepsze warynki panują od lutego do maja. Porównałbym go do zjazdu z Przełęczy Karb.
Dalej podeszliśmy przez próg wodospadu Skok i udali się w kierunku kolejnego żlebu. Wybór padł na F'a opisanego przez Miroslava, który prezentował się wyjątkowo ambitnie. Żleb opada z Szataniej Przełęczy, aż do Niżniego Koziego Stawu. W całości ma podobną szerokość i podobne nachylenie (38-43 stopnie) z wyjątkiem jednego miejsca gdzie sięga 48 stopni i wyceniony jest na S3+/E2 i wg. mnie jest trudniejszy od znanych mi wcześniej zjazdów z Wyżniej Pańszczyckiej Przełączki i Rysów. Jest to jeden z najładniejszych Po zjechaniu nie pozostało nam nic innego tylko powrót do schroniska. Okazało się, że jesteśmy jedynymi gośćmi w Chacie. Zjedliśmy kolację, popili piwkiem i poszli spać bo kolejny dzień szykował się równie interesująco.
poniedziałek, 31 marca 2008
Koperszadzkie turowanie z kozami

niedziela, 10 lutego 2008
Wybuchowa skitura
W piątek po południu wyjeżdżamy z BB do Zakopca. Jedziemy w trójkę (Beata, Jurek "Prymula" i ja). Po dwóch godzinach jazdy dojeżdżamy do centrali GOPR'u w Zakopcu i spotykamy się z Zaosią i drugim Jurkiem - Prezesem. Wypijamy po piwku i ustalamy plan na następny dzień. Zamierzamy przejść z Roztoki na Halę przez Granacką Przełęcz.
Wstajemy wcześnie rano, pakujemy graty i dzięki uprzejmości Prezesa mamy transport na Palenicą. Już w trójkę ruszamy asfaltem w kierunku Roztoki. Pogoda nie zachęca - jest pochmurnie i ponuro. Na szczęście pogoda poprawia się i już przy szałasie w Roztoce pojawiają się skrawki błękitnego nieba. Ze szlaku skręcamy przy dolnym peronie kolejki transportowej do Schroniska w "Piątce". Pniemy się stromym progiem, pomiędzy kosówkami do Dolinki Buczynowej. Tam robimy krótki odpoczynek i ruszamy w dalszą drogę. Początkowo idziemy dnem dolinki, by po jakimś czasie rozpocząć mozolne podejście stożkiem piargowym u stóp żlebu opadającego z Granackiej Przełęczy. Robi się coraz stromiej i coraz bardziej lawiniasto, W Murowańcu wypijam piwko, odpoczywamy chwilkę i ruszamy w dalszą drogę bo nadchodzi noc, a jest jeszcze sporo zjazdu przed nami. W końcu udaje nam się zjechać do Kuźnic pomimo braków śniegu i efektów dźwiękowo-świetlnych towarzyszących niszczeniu nart na kamieniach.
Podczas tury pokonaliśmy ok 1500 m deniwelacji, zjechali żlebem o trudnościach 3 i maksymalnym nachyleniu 42 stopnie.
Wszystkie fotki ze skitury znajdują się w MOJEJ GALERII.
sobota, 22 grudnia 2007
W stronę Pysznej
Tuż przed świętami wybraliśmy się większą grupą w otoczenie Hali Ornak. Poranne zamieszanie jak zwykle sprawiło, że z Kir ruszyliśmy dosyć późno. Śniegu było już dużo, ale do Hali Ornak szliśmy "z buta".
Ze względu na późną porę i zagrożenie lawinowe nie zrealizowaliśmy naszego planu i wrócili do Kir ale i tak udała się bardzo ciekawa wycieczka.


Więcej fotek w MOJEJ GALERII
niedziela, 16 grudnia 2007
Łopatologia na Kopę Kondracką
W końcu, w listopadzie sypnęło i sypało, sypało, sypało... W połowie grudnia warunki zrobiły się wyśmienite, chociaż trochę lawiniaste.
Wybraliśmy się z Kubkiem na Kopę Kondracką przez Łopatę. Początkowo pogoda nie zachęcała do wyjścia gdziekolwiek ale jak się później okazało warto było ruszyć tyłki.Początek podejścia: nartostradą na Halę Kondratową
Na Kondratowej
Podejście na Łopatę
Na grzbiecie wychodzimy ponad chmury. Warunki są bajkowe. Wszędzie "Rafaello"
Na Przełęczy pod Kopą Kondracką
Giewont ponad "morzem chmur"
Słupek graniczny i drogowskaz w formie "Rafaello"
Kasprowy Wierch w promieniach zachodzącego słońca
Tura jako pierwsza w sezonie udała się wyśmienicie. Piękna pogoda, widoki i warunki śniegowe wynagrodziły trudy pierwszego foczenia w sezonie. Oby cały sezon był tak udany jak ta tura.
Więcej fotek w MOJEJ GALERII


















